|
Pomorska Mekka
Trzynastka nie musi być liczbą pechową. X111 Zlot Motocykli w Polanowie w żaden sposób nie potwierdza lej regaty. Tegoroczna impreza utwierdza, że Polanów jest pomorską Mekką motocyklowych spotkań. Zloty w Polanowie od początku istnienia poświęcone są pamięci słupskiego motocyklisty Olego.
W tym roku także tradycji stało się zadość. Od zawsze były to także spotkania starych znajomych. W tym roku
pojawiło się wyjątkowo dużo „nowych twarzy", co nie wpłynęło negatywnie na imprezę. Do małego miasteczka w powiecie koszalińskim przyjechało ponad tysiąc maszyn i kilka razy więcej miłośników motocykli z Polski oraz innych krajów Europy. Organizatorem imprezy był Polanowski Ośrodek Kultury i Sportu oraz kluby motocyklowe „Zacisze" z Polanowa oraz „Bracia Wiatru" ze Słupska. Zgodnie z tradycją Braci część imprezy musiała mieć charakter charytatywny. Jednym z głównych punktów zlotowego programu była aukcja motocyklowych gadżetów, głównie związanych z tą imprezą. Podczas aukcji zebrano 350 zł, do tej puli „stówkę” dorzucił Andrzej Nowak, który ze „Złymi Psami" dat koncert. Całość kwoty przekazano na rzecz fundacji dla dzieci niepełnosprawnych „Daj szansę".
Oczywiście na zlocie nie mogło zabraknąć typowych motocyklowych zabaw. Była jazda sprawnościowa, przeciąganie liny, kręciołek, rzuty silnikiem, picie piwa na czas przez gumowy wężyk i etc. Rozdano takie puchary za najdłuższą trasę dla Dariusza Zieleniewskiego oraz dla amazonek bliźniaczek Marty i Moniki, dla najstarszego motocyklisty - Emila Solińskiego (61 lat) i dla najmłodszego Łukasza „Bustera” Częścika (12 lat), który śmiga motoryną. Nagrodzono także właściciela najstarszej maszyny, którą był Motosacoche z początku lat 30., najładniejszą oraz „Króla Fajansu”. Wyróżniono również najwierniejszego swojej maszynie motonitę. Został nim Marian Rębalski jeżdżący jednym Iżem 22 lata. Jedną z największych atrakcji zlotu był pokaz jazdy ekipy z Lipian, która na „ruskach” z koszami wyczyniała niezłe cuda.
W ostatnim dniu imprezy wszystkie swoje rumaki utopili w wielkim rowie z błotkiem. Oczywiście nie mogło zabraknąć koncertów rockowych i tańca „ładnych pań”. Atrakcji było co niemiara i chyba nikt nie mógł się nudzić. Największym minusem w tym roku była wyjątkowo krótka parada.
TOMEK CZĘŚCIK fot. autor
|